
Kupujesz kosmetyki online? Jest spora szansa, że to podróbki. Najnowsze badania brytyjskiej organizacji Which? pokazują, że większość kosmetyków sprzedawanych na popularnych platformach to produkty nieoryginalne — a część z nich może być wręcz niebezpieczna dla zdrowia.
Znane marki, nieznany skład
Organizacja konsumencka Which? przetestowała 34 kosmetyki zakupione na Amazonie, eBayu, TikToku i Vinted. Aż 23 z nich okazały się prawdopodobnymi podróbkami. Fałszywki udawały produkty takich marek jak Charlotte Tilbury, Maybelline, La Roche-Posay, The Ordinary czy Mac. Część miała oczywiste wady — literówki na opakowaniach, wyczuwalne różnice w zapachu — inne wyglądały jak oryginały, ale zdradzały je detale: nieczytelne logo, nieprawidłowe oznaczenia, zbyt niska lub zaskakująco wysoka cena.
Najbardziej zaskakuje to, jak łatwo podróbki przenikają do sprzedaży — i to nie tylko z nieznanych źródeł. Na Amazonie aż cztery z testowanych kosmetyków okazały się nieoryginalne, na eBayu — osiem z jedenastu. TikTok Shop i Vinted też nie wypadły lepiej. Nawet jeśli nazwa platformy sugeruje bezpieczne zakupy, ryzyko pozostaje realne.
Ryzyko większe niż strata pieniędzy
Problem z podróbkami nie kończy się na gorszym składzie. Fałszywe kosmetyki mogą zawierać toksyczne substancje — w tym ołów, arsen, a nawet ślady odchodów zwierzęcych. To już nie tylko kwestia uczciwości sprzedawcy, ale zdrowia konsumenta. Zwłaszcza że grupą najbardziej narażoną są nastolatki — przyciągane niskimi cenami i obietnicą „dupes”, czyli tańszych zamienników znanych marek.
Władze Wielkiej Brytanii otrzymały od Which? jasny apel o działanie. Organizacja domaga się wzmocnienia regulacji, które chroniłyby konsumentów przed oszustwami, a jednocześnie wymuszałyby odpowiedzialność na platformach sprzedażowych. Bo ostatecznie to nie klient powinien odróżniać podróbkę od oryginału pod lupą — zwłaszcza jeśli mówimy o produkcie, który trafia na skórę.