
Choć Givaudan odnotowała wzrost sprzedaży w drugim kwartale 2025 roku, reakcja inwestorów była jednoznacznie negatywna. Kurs akcji lidera globalnego rynku aromatów i zapachów spadł o 6 procent po tym, jak firma nie spełniła oczekiwań analityków co do tempa wzrostu.
Wynik gorszy od prognoz, mimo solidnych liczb
Sprzedaż organiczna Givaudan wzrosła w minionym kwartale o 5,2 proc., co samo w sobie wydaje się przyzwoitym rezultatem – tyle że rynek oczekiwał więcej. Konsensus analityków zakładał wzrost o 6,4 proc., a ostateczny wynik – 1,89 mld franków szwajcarskich – nieznacznie odbiegał od prognoz. Dla spółki tej skali różnica nie jest dramatyczna, ale na tyle istotna, by wywołać silne spadki kursu akcji.
Jednym z głównych czynników obciążających wyniki okazał się umacniający się frank szwajcarski, który pomniejszył wartość przychodów zagranicznych. W praktyce oznacza to, że nawet przy utrzymującym się popycie, wpływy przeliczane na walutę rozliczeniową uległy obniżeniu – efekt, który dotyka dziś wiele firm o zasięgu globalnym.
Strategiczna cierpliwość czy rynkowy sygnał ostrzegawczy?
Givaudan nie zamierza jednak rewidować swoich długoterminowych ambicji. Zarząd utrzymał cel wzrostu organicznego na poziomie 4–5 proc. rocznie do 2025 roku, z możliwością jego przekroczenia. Dyrektor finansowy Stewart Harris wskazał przy tym na dywersyfikację działalności i odporność modelu biznesowego, które mają chronić firmę przed wahaniami koniunktury.
Mimo tych zapewnień, reakcja rynku pokazuje narastające napięcie wokół kondycji globalnej konsumpcji. Spadek dynamiki sprzedaży, nawet częściowo wyjaśniony kursami walut, bywa traktowany jako sygnał ostrzegawczy – nie tylko dla sektora FMCG, ale i szerzej: dla przemysłu przetwórczego.
W tej atmosferze szczególnego znaczenia nabiera zaplanowany na 27 sierpnia dzień inwestora, podczas którego Givaudan ma zaprezentować nową strategię długoterminową. Wydaje się, że oczekiwania wobec tej prezentacji będą wyższe niż kiedykolwiek.