Zabawy na śniegu, wiatr, mróz i kaloryfery rozgrzane do czerwoności – wszystko to brzmi jak ferie idealne, ale dla skóry może oznaczać jedno: alarm. Przesuszenie, ściągnięcie, łuszczenie, a nawet zaostrzenie dolegliwości dermatologicznych. Dlatego tegoroczna urodowa prognoza brzmi jasno – kto myśli o wypoczynku, powinien pomyśleć też o nawilżeniu.
Twarz na pierwszej linii frontu
Skóra twarzy to najbardziej narażona na warunki atmosferyczne część ciała, dlatego zestaw zimowy warto rozpocząć od dobrego serum nawilżającego. Hyalurogel od Mixy – z niacynamidem, prowitaminą B5 i kwasem hialuronowym – działa intensywnie i długofalowo, odbudowując barierę hydrolipidową. To inwestycja w komfort, który czuć już po pierwszym dniu – a zobaczyć można po kilku tygodniach.
Uzupełnieniem jest krem z tej samej linii – najlepiej bogata wersja, idealna dla skóry suchej i bardzo suchej. Kremowa konsystencja, która szybko się wchłania, działa nie tylko kojąco, lecz również ochronnie, co w warunkach mroźnego powietrza i przesuszonego ciepłem kaloryferów wnętrza nabiera szczególnego znaczenia.
Nie zapominaj o ciele – ono też czuje zimę
Choć zimą najczęściej skupiamy się na twarzy, ciało również reaguje na zmiany temperatur i wilgotności – nie zawsze łagodnie. Dlatego warto spakować do walizki multifunkcyjny krem Mixa Urea Cica Repair+, który dzięki zawartości mocznika i niacynamidu odbudowuje strukturę skóry i koi nawet najbardziej wymagające partie.
Ten krem działa nie tylko w zimie – ale to właśnie w ferie ujawnia pełnię swoich możliwości. Regularne stosowanie przynosi ulgę, zmniejsza szorstkość i wzmacnia naturalną odporność skóry. I choć pogoda potrafi zaskoczyć, jedno jest pewne – dobrze nawilżona skóra nie da się zaskoczyć nigdy.