Francuskie kosmetyki w odwrocie. Eksport spada pierwszy raz od dwóch dekad

Francuski przemysł kosmetyczny po raz pierwszy od ponad 20 lat mierzy się z realnym spadkiem eksportu – i to mimo rosnącego popytu w Europie czy Chinach. Jak informuje FEBEA, kluczowym problemem stała się sytuacja na rynku amerykańskim, gdzie podwyższone cła mocno uderzyły w sprzedaż. Branża, dotąd uchodząca za jedną z najbardziej stabilnych i odpornych na globalne zawirowania, tym razem nie uniknęła zadyszki.

Amerykański hamulec dla francuskiej potęgi

W ciągu dziesięciu pierwszych miesięcy 2025 roku eksport francuskich kosmetyków wyniósł 18,75 mld euro, co oznacza spadek o 1,16 proc. rok do roku. Zdaniem Emmanuela Guicharda z FEBEA to właśnie rynek USA – dotąd najważniejszy kierunek sprzedaży – wygenerował aż 18-procentowy regres. Tymczasem inne rynki radziły sobie znacznie lepiej: sprzedaż do Chin wzrosła o 2 proc., a do krajów UE o 4 proc. Te wzrosty okazały się jednak zbyt słabe, by zrównoważyć stratę za oceanem. Co więcej, federacja nie spodziewa się poprawy sytuacji przed końcem roku.

Wzrost importu i malejące saldo handlowe

Równolegle do osłabienia eksportu nastąpił 6-procentowy wzrost importu kosmetyków do Francji, który osiągnął wartość 4,46 mld euro. Trend ten napędzają głównie zakupy online z Chin oraz rosnące zainteresowanie kosmetykami z Korei Południowej. W efekcie saldo handlu zagranicznego spadło o 473 mln euro, do poziomu 14,29 mld euro. To zauważalny cios, zwłaszcza w kontekście faktu, że sektor kosmetyczny pozostaje drugim największym „płatnikiem” na francuski bilans handlowy. FEBEA z umiarkowaną nadzieją patrzy w stronę 2026 roku i planowanej umowy handlowej UE–Indie, która może otworzyć drzwi do rynku liczącego 70 mln konsumentów.