Lokalni producenci, w tym twórcy naturalnych kosmetyków, zyskali nową możliwość dotarcia do klientów. Poczta Polska uruchamia projekt „Półka Regionalna”, który ma udostępnić przestrzeń w placówkach pocztowych rzemieślnikom i wytwórcom z całego kraju. To szansa na obecność w kanałach offline bez konieczności rywalizacji z dużymi sieciami detalicznymi.
Kosmetyki z regionu na urzędowej półce?
Nowa inicjatywa ma objąć produkty utożsamiane z lokalną tożsamością – od rękodzieła po żywność i naturalne kosmetyki tworzone w małych manufakturach. Poczta chce przyciągnąć wytwórców, którzy dotychczas nie mieli szansy zaistnieć w ogólnopolskim obiegu sprzedaży. To szczególnie ważne dla firm działających na peryferiach dużych rynków – bez dostępu do kosztownych kanałów dystrybucji, za to z unikalną historią i ograniczoną skalą produkcji. Zamiast konkurować ceną, mogą konkurować pochodzeniem, surowcem i opowieścią. Placówki pocztowe w centrach miast i miejscowościach turystycznych mają w tym kontekście pełnić rolę lokalnych punktów ekspozycji i sprzedaży.
Projekt z potencjałem, ale bez konkretów
Zgłoszenia można już przesyłać drogą mailową, choć na tym etapie brakuje informacji o liczbie placówek objętych projektem oraz oczekiwanej skali sprzedaży. To utrudnia ocenę, czy „Półka Regionalna” będzie nowym kanałem dystrybucji z realnym potencjałem, czy jedynie dodatkiem o charakterze promocyjnym. Dla mniejszych producentów liczyć się będzie nie tylko dostępność punktów, ale także warunki ekspozycji, rotacja produktów i stabilność samego projektu. Jak podkreślają eksperci, lokalna marka nie potrzebuje jedynie półki – potrzebuje kontekstu, wsparcia i uczciwego modelu współpracy.
Krytyka wewnątrz spółki i głosy niepokoju
Nie wszystkim pomysł przypadł do gustu. Związki zawodowe Poczty Polskiej zarzucają zarządowi rebranding starych rozwiązań i nadmierne koszty doradcze. W ich ocenie „Półka Regionalna” nie wnosi fundamentalnych zmian do modelu działania spółki, a może jedynie odwracać uwagę od problemów strukturalnych. Pojawiły się też apele o większy nadzór właścicielski i transparentność finansową. Z perspektywy małych producentów – to sygnał ostrzegawczy. Pomysł jest ciekawy, ale zanim stanie się realnym wsparciem dla branży, musi udowodnić, że ma sens nie tylko na papierze.