Główny Inspektorat Sanitarny wydał dwa pilne ostrzeżenia dotyczące kosmetyków dostępnych na polskim rynku. W grę wchodzą produkty popularnych marek — Wet n Wild oraz Bondi Sands. Jeśli macie je w domu, lepiej od razu odłóżcie je na bok. Powód? Przekroczenie norm i problemy ze stabilnością składu, które mogą wpłynąć na bezpieczeństwo użytkowników.
Niebezpieczny eyeliner
Pierwsze ostrzeżenie dotyczy Wet n Wild Proline Felt Tip Eyeliner (E8752). Jak poinformowała firma Markwins Beauty Brands International, produkt zawiera zbyt wysokie stężenie barwnika Carbon Black (CI 77266, nano). Choć eyeliner mógł trafić do sprzedaży w Polsce, producent zdecydował o jego dobrowolnym wycofaniu. Organy sanitarne monitorują sytuację, ale konsumenci otrzymali jasny komunikat — nie używać żadnej partii tego produktu. W przypadku kosmetyku nakładanego w okolicy oka ryzyko kontaktu z błoną śluzową jest zbyt duże, by sprawę zlekceważyć.
Australijski krem pod lupą
Drugie ostrzeżenie GIS dotyczy serii Bondi Sands Zinc Mineral Sunscreen SPF50+, w wersjach Face Lotion i Body Lotion. Produkty trafiły do Polski z Australii i okazało się, że część partii uległa rozwarstwieniu — woda oddziela się od emulsji, co może wpływać na skuteczność ochrony przeciwsłonecznej. Firma potwierdziła problem po skargach klientów i wycofała pięć partii z rynku. Choć nie wszystkie opakowania wykazują wady, GIS zaleca, by nie ryzykować – utrata stabilności może oznaczać, że krem nie chroni skóry tak, jak obiecuje etykieta.
Kontrola trwa
Państwowa Inspekcja Sanitarna zapowiedziała dalsze monitorowanie rynku. W obu przypadkach zalecenie jest jednoznaczne — nie stosować wskazanych produktów. W świecie, w którym kosmetyki mają poprawiać komfort i bezpieczeństwo, nawet drobne uchybienie w składzie potrafi zamienić rutynowy makijaż w ryzykowny eksperyment.