Drugi sezon serialu „Nobody Wants This” na Netfliksie wzbudził więcej emocji z powodu lokowania produktu niż samej fabuły. Widzowie zarzucają twórcom przesadne eksponowanie kosmetyków Estée Lauder, zwłaszcza serum Advanced Night Repair, które pojawia się w tak wielu scenach, że trudno nie odnieść wrażenia, iż serial zamienił się w reklamę.
Gdy kamera kocha markę zbyt mocno
Najwięcej komentarzy wywołała scena, w której bohaterka Joanne, grana przez Kristen Bell, w trakcie przyjęcia wchodzi do łazienki i z przesadną uwagą nakłada na twarz serum Estée Lauder. Kamera zatrzymuje się na produkcie, pokazując logo i etykietę z niemal reklamową precyzją. Widzowie szybko zauważyli, że sytuacja nie ma sensu fabularnego – kosmetyk przeznaczony do nocnej pielęgnacji pojawia się w scenie dziennej, a bohaterka nakłada go na makijaż. Dla wielu było to nie tylko niezręczne, lecz wręcz irytujące.
Estetyka czy reklama?
W mediach społecznościowych zaroiło się od komentarzy. TikTokerka @sarabullock_np nazwała produkcję „jedną wielką reklamą”, a autorki podcastu Jodi Walker i Nora Princiotti określiły współpracę z marką jako „absolutnie oburzającą”. Inni widzowie przyznali, że rzadko zwracają uwagę na product placement, ale tym razem ekspozycja była tak nachalna, że psuła przyjemność z oglądania.
Branża również reaguje
Fiona Glen z The Red Tree Consulting stwierdziła, że „lokowanie produktu w tym sezonie naprawdę wybuchło”, a o Estée Lauder mówi się zarówno w USA, jak i w Europie. Ekspertka zwróciła uwagę, że niektóre ujęcia z serum były nienaturalnie długie, jakby celowo wydłużone, by wyraźnie pokazać markę. Zjawisko to prowokuje pytanie, gdzie kończy się subtelna współpraca promocyjna, a zaczyna dominacja reklamy, która przestaje służyć historii i zaczyna służyć sprzedaży.